Od wtorku 5 lutego Nikodem jest w szpitalu. a zaczęło to się tak : popołudniu we wtorek Nikodem zwymiotował , zaczął kaszleć więc pojechaliśmy do lekarza i pani Doktor zapisała antybiotyk , bo Nikodem miał zapalenie gardła i krtani. przyjechaliśmy do domu podaliśmy antybiotyk. Nikodem się przespał, po obudzeniu zaczął ciężko oddychać. Zadzwoniłam do naszej pediatry i powiedziała mi , że Nikodem ma duszność i mam dzwonić szybko na pogotowie więc tak uczyniłam, pogotowie przyjechało i zabrało nas do szpitala. W szpitalu na oddziale stwierdzili, że Nikodem miał duszność począwszy od krtani, tchawicy,międzyżebrze, łącznie z jamą brzuszną jego stan był ogólnie ciężki, dostał sterydy i antybiotyki i już jest lepiej, ale antybiotyki trzeba zażyć więc poleżymy z parę dni. Dnia 14 lutego w dzień SWIETEGO WALENTEGO w 9 dzień pobytu wypisali nas do domu hurahura. Wszystko było dobrze, aż do następnego dnia ,a mianowicie po południu NIKODEM zaczął dziwnie oddychać, wzięłam go na rączki i miał bardzo zimne swoje dłonie, a głowę gorącą więc zmierzyłam mu temperaturę i na termometrze wskazało mi 39,3 przeraziło mnie to i wzięłam inny termometr ,bo nie chciałam uwierzyć, że dobę po wyjściu ze szpitala ma tak wysoką temperaturę ,a jednak. Podałam mu ibufen i zadzwoniłam po wizytę ,lekarz przyjechał wypisał skierowanie do szpitala , po przyjęciu NIKODEM zachowywał się dobrze jakby mu nic nie było, dostał kroplówkę i lek na temperaturę, ale dopiero w nocy dostał wysokiej gorączki 39,7 ,nad ranem po pyralginie dopiero spadła do 37,5. Ranek zapowiadał się dobrze, udało nam się załatwić konsultację do neurologa, Nikodem ma zwiększone lek padaczkowy convulex, bo rośnie i jego poziom leku jest za niski. Po południu NIKODEM zwymiotował i zaczął robić dużo luźnych kupek może tu jest przyczyna . Widzę jak on się męczy przy temperaturze majaczy, niema siły ręką ruszyć, jest mi Go szkoda, ale sama nie wiem co mam robić wkońcu jesteśmy w szpitalu mamy nadzieję, że jak go nie zdjagnozują to przekażą Go do innego szpitala…zobaczymy narazie każą czekać.
18 luty 2008
Comments (0)